E. Niziurski “Sposób na Alcybiadesa”

Mistrz powieści młodzieżowej. Niezastąpiony i nieodżałowany Edmund Niziurski. Choć “Sposób na Alcybiadesa” jest klasyką tego autora oraz zajmuje poczytne miejsce wśród jego licznych publikacji, to diametralnie różni się od pozostałych pozycji. Wszystkie łączy jednak jedno – poczucie tęsknoty za okresem dorastania. 

Młodzieżowe powieści Edmunda Niziurskiego słyną z przygody, zagadki i wartkiej akcji. W przypadku “Sposobu na Alcybiadesa” jest inaczej, jednak nie mniej ciekawie. Akcja książki rozgrywa się w warszawskiej szkole im. Lindego. Złożona z samych leserów klasa 8A nie ma najmniejszej ochoty na jakikolwiek wysiłek edukacyjny. Niestety gogowie (nauczyciele) biorą ich na celownik, przez co cierpi cała szkoła. Dostają więc od starszaków ultimatum: mają miesiąc na załagodzenie sytuacji. Nicponie z 8A postanawiają więc kupić sposób na belfrów. Niestety funduszy starcza im tylko na niegroźnego pana Misiaka – profesora historii. Nie mając jednak wyboru kupują “SPONAA” (czyli sposób na Alcybiadesa), zmuszając goga do tzw. dryfu. Nie są jednak świadomi, że sami zaczynają dryfować…

W tym momencie chciałbym Was ostrzec. Jeżeli nie oglądaliście jeszcze nakręconego na podstawie powieści Niziurskiego filmu czy serialu, nie róbcie tego. Zniszczy Wam całość. Ja książkę przeczytałem dopiero po seansie (efekt “słodkiego nic nierobienia” w okresie szkolnym). I zdecydowanie stwierdzam, że obraz nie umywa się do książki. Został wręcz spartaczony. Gdzie się podziały te ekranizacje Stanisława Jędryki?

“Sposób na Alcybiadesa” dobitnie uwypukla pióro wielkiego mistrza. Niziurski w powieści młodzieżowej czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Jego humor słowny jest genialny, bohaterowie dziarscy, a cały przekaz bardzo pozytywny. Bo to nie “SPONAA” sprawiła, że uczniowie 8A stali się “wolnymi poszukiwaczami historii” i prawdziwymi uczniami, a ich ukryte i nierozpoznane dotąd zalety i umiejętności.

“Sposób na Alcybiadesa” zalicza się do Kanonu Książek dla Dzieci i Młodzieży. Proponowana jest dziś jako lektura uzupełniająca dla klas IV-V szkoły podstawowej. Ja umieściłbym ją w kanonie lektur obowiązkowych. Poleciłbym ją także starszym uczniom, a nawet takim starym capom jak ja. Bo pięknie jest wrócić do lat, w których wszystko wydawało się możliwe.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *